Aktualna sytuacja gospodarcza związana z koronawirusem.

W chwili obecnej panująca pandemia koronawirusa sieje nie tylko spustoszenie w zdrowiu obywateli, ale również doprowadziła do zachwiania sytuacji gospodarczej na świecie i w Polsce. Zamknięto galerie handlowe, zalecono pozostawanie w domu, ograniczono ruch między Państwami, możliwość organizacji imprez masowych i innych okolicznościowych, zamknięto restauracje itp. Taka sytuacja na dłuższą metę stanowić będzie wielkie wyzwanie dla firm – w szczególności małych przedsiębiorców. Często takie firmy borykają się nie tylko z problemem płatności na rzecz ZUS, czy podatków, ale przede wszystkim z płatnościami za zobowiązania firm. Na przykładzie chociażby branży restauracyjnej wskazać można na problem z kosztami leasingu sprzętu, czy samochodów oraz wynajmu lokalu. Czy w takiej sytuacji przedsiębiorca pozostaje bez możliwości prawnego i legalnego ułatwienia swojej sytuacji? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć.

Jak obniżyć zobowiązania firmy w czasie koronawirusa?

Problem działania dużej ilości małych przedsiębiorstw sprowadza się do braku odpowiednich rezerw pozwalających na utrzymanie się w okresie znacznie ograniczonej, lub wyłączonej sprzedaży. Powszechnie nikt nie wskazuje, że taki przedsiębiorca, który przestaje zarabiać przez pandemię koronawirusa ma szansę obniżyć i to w sposób znaczny swoje zobowiązania. Pomocą dla takiej sytuacji jest art. 3571 kodeksu cywilnego, czyli tzw. klauzula Rebus sic stantibus. Zgodnie z tym przepisem:

“§ 1. Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.”

Powołany przepis poddaje pod możliwość modyfikacji umowy przez Sąd w wypadku nieprzewidywalnego nagłego zdarzenia. Oczywiście Sąd musi uwzględnić interes każdej ze stron, przy wydaniu takiego orzeczenia. Nie zmienia to faktu, że Sąd orzekający w sprawie może swobodnie zmodyfikować stosunek prawny, np. obniżyć świadczenia stron, wstrzymać wykonanie umowy, rozwiązać umowę, rozbić płatność na raty. Możliwości jest wiele i patrząc na dotychczasowe orzecznictwo w tym zakresie przypuszczać należy, że Sądy do tematu mogą podejść rozsądnie.

Czy istnieje możliwość realnego skorzystania z pomocy Sądowej w czasie epidemii koronawirusa?

Wydawałoby się, że COVID-19 sparaliżował również Sądy, a biorąc pod uwagę aktualną szybkość orzekania w sprawach wystąpienie do sądu będzie bezsensowne. W naszej opinii nie do końca można zgodzić sie z taką tezą. Jakkolwiek samo postępowania z dużą dozą prawdopodobieństwa potrwa znaczny okres czasu – 1 -2 lat, to należy pamiętać, że wraz z pozwem można złożyć wniosek o zabezpieczenie, a więc unormowanie aktualnych zobowiązań wynikających z umowy na czas postępowania. Kwestia zabezpieczenia jest sprawą pilną, a więc wnioski takie – na posiedzeniach niejawnych – powinny być rozpoznawane przez Sąd również w trakcie trwania pandemii.

Pamiętać należy również, ze samą możliwość sądowej zmiany umowy można użyć jako argument do negocjacji z kontrahentem i tym samym ominąć drogę Sądową. Dodatkowo, jeżeli Sądy będą pozostawać bierne w zakresie rozpatrywania wniosków o zabezpieczenie to może otworzyć to również drogę do odszkodowania od Skarbu Państwa.

Artykuł został sporządzony przez adwokata Mateusza Jankowskiego prowadzącego Kancelarię Adwokacką we Wrocławiu.

 

Napisz odpowiedź